Postanowiłam, że zrobię te powidła tylko dla siebie a właściwie z myślą o świątecznym pierniku, który z takimi domowymi powidłami jest naprawdę super.
Z podanych w przepisie proporcji wyszło mi 5 słoików o pojemności 300 ml. i jeszcze trochę do zjedzenia od razu.
Powidła gotowałam 40 min bo lubię kiedy w środku są kawałki owoców, gotując przez godzinę otrzymacie bardzo jednolitą konsystencję.
Sok śliwkowy zachowajcie, już niedługo przepis na polędwicę z sosem śliwkowym:)
Polecam.
Powidła śliwkowe
Składniki:
- 220 gr śliwek fioletowych np. węgierek (z pestkami)
- 1 szklanka cukru
- 1/2 kg cukru żelującego (1:1)
Śliwki umyć, wypestkować, każdą połówkę przekroić na pół. Włożyć do dużej miski, zasypać białym cukrem i dokładnie wymieszać. Miskę przykryć lnianą ściereczką i odstawić na kilka godzin w chłodne miejsce (można zostawić na noc).
Następnego dnia przecedzić śliwki przez sito, zachować sok* z owoców.
W garnku z grubym dnem umieścić śliwki, doprowadzić do gotowania, od czasu do czasu zamieszać.
Kiedy owoce zaczną się gotować wsypać cukier żelujący (spróbować, jeśli śliwki są bardzo kwaśne może się okazać, że trzeba dosypać odrobinę zwykłego cukru).
Gotować bez przykrycia na małym ogniu ok. 40 - 60 min. Często mieszać.
Przygotować słoiki z zakrętkami, czyste i suche.
Gorącymi powidłami napełniać słoiki od razu zakręcać i odwracać do góry dnem. Pozostawić do całkowitego wystygnięcia.
Zimne powidła przechowywać w chłodnym i jeśli to możliwe ciemnym miejscu (w pozycji zakrętką do góry).
* Sok ze śliwek przelać do butelki, przechowywać w lodówce. Można podawać do picia rozcieńczony wodą lub użyć jako dodatek do sosów mięsnych (ja tak robię).
Smacznego :)





